Kiedy zaszłam w ciążę, wiele znajomych kobiet wróżyło mi, że nadejdą dla mnie trudne czasy. Aktywna mama? Nierealne – przynajmniej dopóki dziecko nie pójdzie do szkoły! Przecież z maluszkiem nie będę już miała czasu na długie wybiegania, na wielogodzinne spacery, wypady na rower i w góry a nawet na treningi na świeżym powietrzu, na własnym podwórku. I wiecie co? To nieprawda! Tuż po porodzie odkryłam, że nie muszę rezygnować z tego, co kocham (i co dla mnie dobre). Tak naprawdę wystarczy trochę organizacji, by całkiem zgrabnie wpleść treningi do tygodniowego rozkładu jazdy.
Rada numer 1: nie bądź Zosią-samosią
Wiecie jaki jest największy problem młodych mam? Nie pozwalają się wyręczać. Wszystkim zajmują się same i nie dopuszczają do siebie myśli, że mogłyby komuś powierzyć maluszka. Przecież nikt nie zajmie się nim tak, jak one! Z takim nastawieniem niestety łatwo utknąć w domu pełnym pieluch, słoiczków i niemowlęcych zabawek, bez możliwości wyjścia nawet na zakupy. Efekt? Stale pogarszający się nastrój, zmęczenie i dołek psychiczny. A przecież szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko – to wiadomo nie od dziś! Aby więc zachować zdrowie i uśmiech (także u pociechy) pozwól sobie na chwile tylko dla siebie – i poświęć ten czas na drobny trening, oczywiście po konsultacji z ginekologiem. To nie egoizm – to higiena umysłu, która powinna być obowiązkowa w każdym wieku, bez względu na okoliczności. Wystarczą dwie półgodzinne sesje w tygodniu, byś odżyła! Dotleniony mózg lepiej pracuje, a nawet krótka ekspozycja na słońce od razu poprawia nastrój. A co z maluszkiem? Odpuść na chwilę – jemu i sobie. Nie bój się zostawiać go pod opieką babci, partnera czy przyjaciółki – oni doskonale sobie poradzą w tym krótkim czasie. Czasie, na który zasługujesz.

Zbadaj możliwości
Mimo wszystko nie chcesz rozstawać się z dzieckiem? Nic dziwnego – nosiłaś je w sobie przez dziewięć miesięcy. Wiele mam mimo wszystko woli mieć na oku swoją pociechę; wtedy po prostu czują się spokojniejsze. A przecież trening powinien być dla Ciebie przyjemnością, nie stresem! Na szczęście i na to znajdzie się rozwiązanie. Wiele klubów fitness czy siłowni posiada już strefy dziecięce, w których młoda mama może pozostawić swoje maleństwo na czas treningu. Niekiedy w takich miejscach zatrudnia się specjalnie przeszkoloną opiekunkę – psychologa dziecięcego lub nianię po pedagogice – która profesjonalnie zajmie się maluchami w różnym wieku. Warto poszukać takiego miejsca. Myślisz, że w Twojej okolicy nie masz aż takich możliwości? Możesz się zdziwić! Kluby fitness z kącikiem dla dzieci znaleźć można nawet w małych miastach. Wystarczy zapytać!
Bardziej dynamiczny spacer
Ale trening można zorganizować sobie również z dzieckiem – i to nawet takim całkiem małym. Wszystkie mamy zdają sobie sprawę z tego, że nie można trzymać dziecka tylko w domu. Dlaczego więc nie połączyć codziennych spacerów z joggingiem? To o wiele łatwiejsze niż myślisz! Wychodząc z domu z wózkiem ubierz się wygodnie, jak na zwykły trening i wybierz trasę, po której łatwo będzie Ci się poruszać – najlepsze będą parkowe alejki. Nie zapomnij o lekkim rozciągnięciu mięśni i delikatniej rozgrzewce – to bardzo ważne! Ruszając, zacznij od spokojnych marszobiegów, które pozwolą Twojemu ciału złapać tempo i formę, a także przyzwyczaić się do jednoczesnego biegu i pchania wózka. Z czasem trasy możesz wydłużać, a tempo zwiększać – maluch szybko oswoi się z taką formą spaceru. I będzie chciał więcej! Dzięki temu, gdy trochę podrośnie, ruch z mamą będzie dla niego czymś naturalnym. Wtedy może jechać za tobą na hulajnodze, rolkach lub rowerku. Zobaczysz – gdy poczuje wiatr we włosach nie będziesz mogła za nim nadążyć! Od takich wspólnych wyjść już prosta droga do tego, by Twoje dziecko pokochało sport, zwłaszcza taki w rodzinnym gronie. Czy można chcieć więcej?

